Wiadomości

Skandal! Rekruterka oskarżona o molestowanie na Linkedin

Obsesja może przybierać różne formy. Nasz bohater doświadczył jej zupełnie przypadkowo – zaczęło się od niewinnej wiadomości, jaką przesłała mu rekruterka na… Tinderze. To, co stało się dalej, przekroczyło jednak wszelkie granice.

Kobieta zadawała dziwne pytania

Jak relacjonuje Kamil (imię zmienione), sporadycznie korzystał z aplikacji w celach towarzyskich. Pewnego dnia otrzymał tzw. strzałkę w prawo, oznaczającą zainteresowanie jego profilem:

Marta również mi się spodobała i cieszyłem się, kiedy od razu zaproponowała rozmowę w innym miejscu – opowiada Kamil. – Wtedy nie wydawało mi się podejrzane nawet to, że chciała koniecznie zobaczyć mój profil na Linkedin. Rozmowa kleiła się do momentu, kiedy Marta zaczęła zadawać jakieś dziwne pytania w stylu „Gdybyś mógł być zwierzęciem, co to by było?” albo „Jak byś opisał budowę łyżki do zupy?” Okazało się, że to rekruterka i że szuka programisty do „świetnego projektu”. Podziękowałem jej i stwierdziłem, że nie będę raczej kontynuował tej rozmowy.

Jak się okazało, nowa znajoma nic nie robiła sobie z odmowy mężczyzny:

Jej próby nawiązania ze mną kontaktu coraz bardziej się nasilały. Robiła to w przeróżny sposób i pod różnymi pretekstami – relacjonuje Kamil. – Niby szukała programisty .NET, ale kiedy odpisałem jej, że nie jestem zainteresowany, bo programuję w Pythonie, nagle stwierdziła, że ma dla mnie idealną propozycję. Potem zaczęła wysyłać mi przynajmniej 20 razy dziennie przypomnienia o jej idealnej ofercie. Pisałem ponownie, że nie jestem zainteresowany, jednak to nic nie dawało…

Nowa znajoma zaczęła prześladować mężczyznę

– Ta kobieta pewnego dnia napisała do mnie 200 wiadomości! – relacjonuje Kamil. – Atakowała mnie na Linkedinie, znalazła mnie na Facebooku, wydzwaniała do mnie, nie wiem, jakim cudem zdobyła numer moich rodziców i mojej siostry. Rekruterka przesyłała mi oferty współpracy pocztą, do domu i do mojego miejsca pracy. Zablokowałem ją, gdzie tylko się da. Szczytem wszystkiego było to, kiedy namalowała na masce mojego auta: „Python Developer, Warszawa, 3000-12000 PLN miesięcznie, więcej info na priv!”. Nie wiedziałem już, co mam robić! – opowiada przerażony mężczyzna.

Jak udało się nam ustalić, sprawą skutecznie zajmuje się policja. Według raportu służ, zabezpieczono sprzęt oraz materiały dowodowe w postaci m.in. 48 fałszywych kont na Linkedin.

____________________

Jestem Junior IT Rekruterem. Historia została zmyślona, ale jeśli nie przyjmiesz mojej oferty pracy… wszystko może się zdarzyć.